Serwis dla ludzi marzących o poważnym związku

Jak poradzić sobie po odejściu partnera?

Najlepszym lekarstwem na nieszczęśliwą miłość jest danie sobie czasu na przeżycie jej i zbudowanie gotowości na kolejny związek - komentuje nasz ekspert Maria Rotkiel. 

Jak poradzić sobie po odejściu partnera, ponownie zaufać i otworzyć się na nową znajomość? Odpowiedzi szukaliśmy na czacie wraz z psycholog Marią Rotkiel, opiekunką merytoryczną serwisu doboru partnerskiego SympatiaPlus. Przeczytaj zapis czata.

 ~mandarynka: Zostałam wdową, kiedy miałam 42 lata. Teraz mam 47 i trochę już oswoiłam śmierć męża, poukładałam sobie życie i uczucia. Boję się samotnej starości, ale jednocześnie nie czuję, że jestem zdolna do zakochania się i prawdziwej bliskości z innym mężczyzną. Czy wiązanie się z kimś z rozsądku ma sens?

Maria Rotkiel: Oczywiście, wiązanie się z rozsądku z osobą, z którą łączy nas wiele, nie jest złą decyzją. Często jest to początek głębokiego przywiązania i przyjaźni – związku, który może być równie trwały jak taki, który zaczął się zakochaniem. Warto dać sobie szansę i spotykać się z mężczyznami; może któryś będzie na tyle interesujący, że będzie chciała się Pani z nim związać.

~felek34: Czy to prawda, że im dłużej trwał związek, tym więcej czasu potrzebujemy na pozbieranie się po nim?

Maria Rotkiel: Nie zawsze tak jest – są związki krótkie i bardzo intensywne, które zapadają w pamięć na lata lub też związki długoterminowe, w których łączą nas tylko wspólne obowiązki i czasami, kiedy taki związek się kończy, czujemy ulgę. To zawsze jest kwestia jakości związku, przywiązania do siebie i bliskości, ale też z drugiej strony po związkach toksycznych – szczególnie "przemocowych" – czasami potrzeba wielu lat, żeby sobie poradzić. Czyli to nie kwestia długości trwania związku, ale tego, co się działo i co to dla nas znaczyło – to określi czas "zbierania" się.

~brunetkaa: Jak poradzić sobie z poczuciem beznadziejności? Mój były chłopak zostawił mnie nagle bez słowa wyjaśnienia... Dzieliła nas duża odległość i on chciał, abym się przeprowadziła do niego; nie byłam na to gotowa. Myślałam, że mu na mnie zależy, wiązał ze mną duże plany, a później nagle urwał naszą znajomość bez słowa wyjaśnienia. Problem był w tej odległości, ale tak bez słowa uciec… Straszne.

Maria Rotkiel: Tak, związki urywane nagle, bez żadnego wyjaśnienia – z tym zawsze trudno sobie poradzić, trudno to sobie wytłumaczyć. Myślę, że ważne, żeby skupiła się Pani na sobie i na fakcie, że partner zakończył ten związek. W tym momencie zastanawianie się, czy jemu naprawdę zależało, skoro tak nagle urwał związek, spowoduje, że jeszcze trudniej Pani będzie sobie radzić.

Przypuszczam, że zakończył związek tak, jak umiał. Teraz ważne, żeby zadbała Pani o siebie i swoje życie. Skoro nie zdecydowała się Pani na przeprowadzkę do niego to znaczy, że wiele Panią łączy z miejscem, w którym Pani jest i może nie ufała mu Pani do końca. Warto przyjrzeć się temu przywiązaniu do miejsca i ludzi wokół Pani. Może teraz powinna Pani skupić się na tym, z czym trudno się było Pani rozstać?

Zdrada - i co dalej?

Oswoić serwisy randkowe

~bea_ta: Jestem już w związku 3 lata. Dochodzi między nami do częstych kłótni spowodowanych wódką i jego kolegami. Ciągle obiecuje, że się poprawi – w związku z tym dostaje kolejną, kolejną i kolejną szanse. Ale niestety permanentnie się to powtarza. Nie wiem już, co mam zrobić. Nie umiem definitywnie tego zakończyć. Czuję się bezradna.

Maria Rotkiel: Proponuję spotkać się z psychologiem – możliwe, że partner ma kłopot z uzależnieniem od alkoholu i żadne obietnice nie spowodują, że nagle przestanie pić. Bez względu na to, czy partner podejmie leczenie – warto, żeby Pani poszukała opieki terapeuty lub psychologa, którzy pomogą Pani radzić sobie emocjonalnie i zachować realistyczny ogląd sytuacji.

~CałaWeŁzach_Kutno: Właśnie zerwał ze mną chłopak, z którym byłam 4 lata, a ja płakałam i błagałam, by tego nie robił… Jak zachować godność i pozwolić mu odejść, gdy nie widzę życia bez niego?

Maria Rotkiel: Przede wszystkim (co będzie trudne) – proszę ograniczyć z nim kontakt. Potrzebuje Pani trochę czasu i przestrzeni, żeby, oprócz odczuwania bólu, miała Pani możliwość pomyśleć, co się stało, co przed Panią. Ważne jest, żeby pamiętała Pani, że zanim on się pojawił w życiu, jakoś Pani sobie radziła – więc pewnie za jakiś czas wróci Pani do równowagi. Wiem, że trudno Pani to teraz poczuć, ale po kilku, kilkunastu miesiącach uczucia związane z rozstaniem są mniej rozpaczliwe, szczególnie, jeśli kontakt będzie znacznie ograniczony.

Oczywiście, jeśli czuje Pani, że sama sobie nie poradzi,  psycholog pomoże Pani pogodzić się ze stratą, ale tu pytanie: czy chciałaby Pani, żeby chłopak był z Panią tylko dlatego, że Pani o to prosi, a nie dlatego, że sam chce? Można żyć bez drugiej osoby, nawet jeśli jest to mniej szczęśliwe życie – przynajmniej przez jakiś czas mniej szczęśliwe.

Polub nas! 

Polub nas na Facebooku!

 

~bozkaaa: Rozstałam się z chłopakiem prawie 2 lata temu i wciąż nie wyobrażam sobie życia bez Niego. Widujemy się co jakiś czas jako znajomi, On uważa, że już nie będziemy razem (dzieli nas duża odległość), ma swoje plany na życie, w których podobno nie ma miejsca dla żadnej dziewczyny... Jak sobie z tym poradzić, całkiem zerwać znajomość? Nie wyobrażam sobie tego...

 

ewellka2343: Co robić, jak nie jestem z chłopakiem 2 lata, a nadal go kocham?

Maria Rotkiel: W sytuacji, kiedy parę lat po rozstaniu nadal chcemy wracać – przypomina to sytuację nieprzeżytej żałoby, czyli takiego przeżywania straty, gdzie tak naprawdę nie pogodziliśmy się z tą utratą; nadal mamy nadzieję, że coś się zmieni, nadal nie wierzymy w to, co się stało. Idealizujemy czas spędzamy z osobą i nie zaczynamy żyć normalnie po rozstaniu – normalnie, czyli rozwijając zainteresowania, spotykając się z ludźmi, ciesząc się tym, co mamy.

Jeśli przeklinamy każdy dzień spędzony bez osoby, to rzeczywiście trudno pogodzić się ze stratą. To, co jest najważniejsze – to, że to nie jest kwestia fantastycznego związku, który się straciło, ale osobistego problemu w radzeniu sobie z utratą. To nie jest prawidłowe przeżywanie. Jeśli nie zaburzamy naturalnego biegu rzeczy, czas i kolejne doświadczenia w życiu pomagają nam uporać się emocjonalnie z utratą i jesteśmy gotowi na kolejne doświadczenia.

 ~dada: Jestem facetem około 50. Pierwszy związek: 10 lat - kobieta robi się zarozumiała, pogardza ludźmi, nie dba o nic. Drugi związek: 20 lat - to samo. Czy ja tworzę potworki? Jestem przedsiębiorcą i łatwo mi jest zachować miły standard życia, ale kobiety, o których piszę, najpierw są miłe, sympatyczne, pomocne, po latach stają się obrzydliwe dla wszystkich, jak to możliwe?

Maria Rotkiel: To trudne pytanie. Myślę, że te tendencje były u tych kobiet na początku w jakimś (może niewielkim) stopniu. To, co działo się w związku, mogło "wydobywać" z nich te tendencje i spychać w cień pozytywne cechy. Jednoznaczna odpowiedź nie jest łatwa, ponieważ musielibyśmy przyjrzeć się temu, co się działo w obu związkach – co pan robił, co robiły pana partnerki i jak to się stało, że oba związki w efekcie były podobne. Odpowiedzialność za sytuacje związkowe z reguły leżą po obu stronach, ale nie mogę na podstawie tak krótkiego opisu powiedzieć, czy to pan "tworzył" potworki, czy potworek już tam był, a pan go "pielęgnował".

~placebox123: Ja jestem po tej drugiej stronie – chcę odejść od partnerki, ale wiem, jak bardzo zranię. Nie chodzi o nią, a o mnie – chcę wyjechać, rozwijać się za granicą, ale wiem, że ona nigdy się na to nie zgodzi. Jak zrobić to w miarę delikatnie tak, by nie przeżyła szoku, nie znienawidziła mnie?

Maria Rotkiel: Rzeczywiście problem z drugiej strony. Rozumiem, że czuje się Pan bardzo odpowiedzialny za uczucia partnerki. Teraz proste pytanie: czy uszczęśliwi ją pan, rezygnując z rozwoju? Czy takie poświęcenie nie stanie się goryczą, która powoli będzie zabijać związek? Myślę, że warto z nią szczerze porozmawiać i pozwolić jej podjąć decyzję, czy chce zostać, czy jechać – ma prawo wiedzieć o pana dylemacie i ma prawo podjąć decyzję dotyczącą własnego życia.

Nie da się załatwić takiej sytuacji w "białych rękawiczkach" – tak zakombinować, żeby rozstanie jej nie zabolało. Unikanie tematu, odwlekane decyzji spowoduje, że boleć będzie jeszcze bardziej. Podobnie – tu pomóc może psycholog, żeby łatwiej było sobie Panu poradzić z przeprowadzeniem takiej rozmowy i zakończeniem związku.

~pop: Mam za sobą dwa małżeństwa. Gdy się rozstawaliśmy, byłam tą najgorszą, która zniszczyła im życie. Dziś zarówno pierwszy, jak i drugi twierdzą, że nadal mnie kochają. Dlaczego z reguły docenia sie kogoś dopiero, jak się straci? Tak naprawdę przez niego straciłam wiarę w siebie.

Maria Rotkiel: Wierzę, że pomimo wielu negatywnych emocji w związku można być do partnera przywiązanym. Ale dopiero kiedy nie ma codziennych obowiązków i odpowiedzialności – i w związku z tym kłótni – można poczuć to przywiązanie. Myślę, że Pani partnerzy o tym mówią, że pod wpływem konfliktów trudno było czuć kochanie, choć po latach czują więź i bliskość, jakiej nie zauważali w małżeństwie. Rozumiem też utratę pewności siebie, takie doświadczenia są trudne. Może to jest punkt pierwszy do naprawienia?

~brydzia: Podobno najlepszym lekarstwem na nieszczęśliwą miłość jest następna miłość. Czy to prawda? Czy nowy związek na "pocieszenie" ma sens i może się udać?

Maria Rotkiel: Nie, to mit, który powoduje, że troszkę na ślepo lądujemy w ramionach osoby, która ma tylko nas pocieszyć. Poza  tym nie zwracamy wcale uwagi na cechy czy wartość takiej osoby – stąd po jakimś czasie w takim związku na ogół pojawiają się kłopoty i zaczynamy myśleć o kolejnym klinie. Najlepszym lekarstwem na nieszczęśliwą miłość jest danie sobie czasu na przeżycie jej i zbudowanie gotowości na kolejny związek.

 

Jesteś na stronie serwisu Sympatia Plus, który powstał z myślą o osobach szukających stałego, poważnego związku, których intensywny tryb życia nie pozwala na aktywne poszukiwania właściwego partnera.

Nasze profesjonalne metody dobierania w pary ułatwią Ci poznanie tylko tych osób, z którymi masz szansę zbudować wartościową relację.

Na podstawie indywidualnej analizy wyników Twojego testu zarekomendujemy Ci osoby, które będą pasować właśnie do Ciebie.

W Sympatii Plus spotykają się ludzie, którzy szukają trwałego związku, tak jak Ela i Kamil - zobacz ich historię poznania>>

Chcesz odnaleźć osobę, która Cię uszczęśliwi?

Załóż konto w Sympatii Plus już teraz!

ZOBACZ TAKŻE: