Serwis dla ludzi marzących o poważnym związku

Życie w toksycznym związku

Jak uwolnić się od toksycznego związku? Czy jest szansa na jego naprawę? Jak znaleźć szczęście u boku partnera i być kochanym? Odpowiedzi na te i inne pytania szukaliśmy wraz z Marią Rotkiel - psychoterapeutką i merytorycznym opiekunem serwisu SympatiaPlus.pl.

~pingwin: Co mam zrobić, kiedy po trzech latach związku zorientowałem się, że moja kobieta nigdy nie porzuci swoich przyzwyczajeń (nadużywanie alkoholu na imprezach), kiedy chcę zakończyć związek, zawsze słyszę, że więcej już nie będzie, że z tym zrywa. Co zrobić? Jak argumentować, żeby w końcu zrozumiała, że nasz związek nie ma szans?

Maria Rotkiel: Jeśli po trzech latach nadal się pojawiają te same kłopoty i nie słyszy pan niczego poza obietnicami, za którymi nie idą żadne zmiany, to warto zadać sobie pytanie: czy tak bardzo mi to przeszkadza, żeby przez to kończyć związek? Jeśli tak jest - to myślę, że warto przestać negocjować, argumentować - to jest pana decyzja.

Ona nie musi się z nią zgadzać. Jeśli rozmowy o zerwaniu były wcześniej straszakiem, żeby zmieniła zachowanie, to prawdopodobnie nie potraktuje pana poważnie kolejny raz - dlatego jeśli jest pan zdecydowany, że takiego zachowania nie akceptuje pan - proponuję przerwać spotkania do czasu, kiedy dziewczyna rzeczywiście się nie zmieni.

~lukiercja: Jestem katoliczką. Mój partner na początku znajomości chodził razem ze mną do Kościoła co niedzielę. Dziś po roku czasu zaczął czytać różne dziwne pisma i namawiać mnie przeciwko wierze. Kocham go i chcę z nim być. Jak poradzić sobie z takim problemem?

Maria Rotkiel: Różnice w światopoglądzie religijnym są bardzo trudnym tematem w związkach. Szczególnie jeśli myśli pani o tym mężczyźnie poważnie - myślę, że warto z nim porozmawiać, na ile on jest w stanie uszanować pani przekonania a pani zaakceptować to, że nie przeciwny religii. Czyli porozmawiać o tolerancji i akceptacji różnych punktów widzenia.

Jeśli chciałaby pani założyć z nim rodzinę - jak ma wyglądać tolerancja różnych poglądów przy wychowywaniu dzieci? Czy pani zgodzi się na brak chrztu, czy pani partner ustąpi? Pozornie religia nie wydaje się istotna w relacjach, ale tak naprawdę różnice w podejściu i przekonaniach mogą zabić solidny związek.

~panienkazokienka: Jestem uzależniona od niego. Harmonogram dnia ustalam co do minuty pod niego. Czekam na telefon jak na szpilkach. Rezygnuję z przyjaciół – wolę spędzać czas z nim. Kiedy on ma inne zajęcia – jestem zła, płaczę. Wiem, że to nie jest normalne, ale ja go bardzo kocham. Co robić, żebym była szczęśliwa, a nie uzależniona od niego?

Maria Rotkiel: Jeżeli jest to krótki związek, to pani "objawy" są typowe dla zakochania i pewnie po paru miesiącach nie będą już tak intensywne. Jeśli jednak jest pani w związku już kilka lat i obserwuje pani u siebie takie emocje, to zastanawiam się czym/kim ten mężczyzna dla pani jest?

Rozumiem, że zastępuje pani wszystkie inne relacje, pasje, przyjemności - jednak rezygnując z własnego życia, jeszcze głębiej pani wchodzi w tę miłosną obsesję. Dobrze jest nauczyć się żyć nie tylko partnerem. Wychodzić na spotkania ze znajomymi, nawet tęskniąc i myśląc o tym człowieku. Im solidniej będzie pani osadzona w swoim własnym życiu, tym większa szansa, że to będzie szczęśliwa miłość.

Polub nas! 

Polub nas na Facebooku!


~Izabella: Jak odróżnić zdrowy związek od toksycznego?

Maria Rotkiel: Przede wszystkim zdrowy związek powoduje, że się rozwijamy, że przeżywamy bardziej radość, spełnienie, spokój. W związku toksycznym będą to przede wszystkim: złość, zazdrość i lęk oraz momenty ulgi, kiedy na chwilę jest dobrze. Zdrowy związek wydobywa z nas najlepsze - chcemy być milsi, spokojniejsi. W związku toksycznym nasze najgorsze tendencje i schematy zaczynają się nasilać i stajemy się "gorszym wydaniem siebie".

Znajomi i przyjaciele będą zauważać, że w dobrym związku kwitniemy. W toksycznym - coraz częściej uciekamy od trudnych emocji w alkohol, telewizję. Coraz trudniej z nami rozmawiać, tracimy dawne pasje, stajemy się kłębkiem nerwów. Najłatwiej rozpoznać toksyczność związku po efektach - nie chodzi tu o same cechy partnerów, ale jaki typ relacji tworzą.

 

baner_300x100.jpg


~czarna_mamba: Jestem ze swoim partnerem cztery lata. Kiedyś mi powiedział: "Jak ci się nie podoba to spier...". Teraz codziennie się kłócimy, mam wrażenie, że momentami go nienawidzę. Mieszkamy razem. Kilka razy wyrzuciłam go z mojego domu, ale potem prosiłam, żeby wrócił. Nie wiem, co mam robić?

Maria Rotkiel: Za każdym razem, kiedy słyszę taką wypowiedź - a słyszę ją często, zastanawiam się, dlaczego kobiety tak mało się cenią i tak mało dbają o swoje dobro? Myślę, że miała pani powody, by kończyć tą relację - ale po co zgadzać się na powrót? Czy chodzi pani o to, by mieć jakikolwiek związek z nim, czy raczej dobry związek?

Ważne jest, żeby usiadła pani i wypisała sobie: co jeszcze mogę zrobić, by poprawić ten związek? Co robiłam i nie przyniosło to żadnego efektu? Jeśli jest jeszcze coś, czego pani nie próbowała - warto spróbować. Warto też przyznać przed sobą, że zrobiła pani już wszystko i może lepiej niż jest, już nie będzie.

~anka: Jestem w związku, który nie satysfakcjonuje mnie do końca. Jest mi coraz trudniej. Nie wiem, jak rozstać się, żeby ta osoba nie cierpiała. Poza tym nie wiem, czy chcę kończyć ten związek. Najbardziej boję się samotności…

Maria Rotkiel: Tak, samotność jest straszna, ale też trzeba mocno się napracować, żeby rzeczywiście być samemu przez długi czas. Bycie z kimś, kto ani mnie grzeje, ani ziębi, nie jest dobrym pomysłem - wkrótce poczuje pani inny rodzaj samotności - samotność w związku.

~gienek043: Śmiało mogę się przyznać, że żyję w toksycznym związku. Jestem z dziewczyną od 3,5 roku. Mniej więcej od roku zaczęliśmy wręcz sobie przeszkadzać, w ciągu dnia jesteśmy sobie opryskliwi, dokuczamy sobie i robimy różne świństwa. Lecz gdy przychodzi wieczór lub - co lepiej - weekend, najpierw jest awantura a potem wielka miłość. Czy taki związek ma szansę się kiedyś sformalizować?

Maria Rotkiel: Oczywiście - formalizacja związku jest prosta - szast prast i wychodzi się z urzędu cywilnego. A czy taki związek ma przyszłość jako zdrowy związek? Chyba zna pan odpowiedź na to pytanie - szansa jest raczej mała…

~Smutna: Mój mąż nie okazuje mi żadnych uczuć. Żadne rozmowy na temat tego, jak bardzo brakuje mi bliskości i szacunku z jego strony, nie działają. Sytuacja zmienia się, kiedy jedziemy do jego rodziny - stara się mnie przytulić, jest miły. Niestety, zaraz po wyjeździe wszystko znów wraca do normy. Jesteśmy ze sobą 14 lat. Nie wiem, czy jest sens ciągnąć to dalej?

Maria Rotkiel: Z biegiem czasu w związkach elementy czułości i intymności są coraz bardziej istotne, podczas gdy inne schodzą na dalszy plan, np. namiętność. Tylko od pani zależy, czy wyobraża sobie pani ten związek przy założeniu, że mąż się nie zmieni. Warto mu powiedzieć, że czułość dla pani, to być albo nie być tego związku - i podjąć decyzję po takiej rozmowie.

~jolka: W toksycznym związku trwam od 28 lat. Przeszłam nerwicę i problemy z tym związane. Obecnie wyszłam na prostą, wychowałam syna (mąż nie angażował się w wychowanie), ale nie potrafię odważyć się na zmiany, aby w końcu być szczęśliwą. Jak to zrobić?

Maria Rotkiel: Myślę, że przy tak długiej historii toksycznej relacji przyda się pani opieka psychoterapeuty - samej może być pani trudno uczyć się życia i poznawania partnerów w zdrowym świecie. Proszę poszukać profesjonalnej pomocy i jej zaufać - to będzie pierwszy krok do szczęścia.

~mika: Jaki rodzaj lęku w związku powoduje,  że można uznać związek za toksyczny? Nie boję się partnera, boje się życia, jakie mnie czeka przy jego boku przez najbliższe lata. Boję się długów, samotności i braku pomocy w najdrobniejszych codziennych obowiązkach. Chcę uciec z tego związku. Czy jestem egoistką?

Maria Rotkiel: Te lęki to dobry opis braku bezpieczeństwa przy partnerze. Czy z każdą osobą czuje się pani równie niestabilnie, czy ten konkretny mężczyzna sprawia, że tak się pani czuje? Proszę spróbować odpowiedzieć sobie na te pytania i będzie pani wiedziała, czy jest pani egoistką.

~luniasunia: Jestem z moim partnerem od ośmiu lat i jest to mój pierwszy partner. Nie jestem zadowolona z tego, jak wygląda nasz związek, ale nie wiem, czy po tylu latach każdy związek nie przybiera takiej postaci?

Maria Rotkiel: Związki nawet po 20 latach mogą być satysfakcjonujące i dobre - jeśli się o nie dba. Para, która nie poświęca uwagi jakości związku, nie dba o partnera i wspólnie spędzany czas, szybko popadnie w rutynę i nawyki, które zniszczą radość bycia razem.

~melon30: Jestem z moim narzeczonym cztery lata, od dwóch lat mieszkamy razem. To ja przeprowadziłam się dla niego (300 km) zostawiając dobrą, stabilną pracę. Coraz częściej czuję, że on mnie lekceważy. Założył własną działalność - pracuje w domu, a ja od roku intensywnie poszukuję. Czy ta sytuacja może mieć rzeczywiście negatywny wpływ na nasze relacje?

Maria Rotkiel: Oczywiście, szczególnie jeśli ma pani uczucie, że wiele pani poświęciła, a pani partner tego nie docenia. Dodatkowo brak pracy czy zajęcia, które dawałoby pani satysfakcję - i partner, który stale się kręci wokół swoich spraw w domu - to przepis na kłopot w związku.

~kajla: Zawsze myślałam że mój mąż jest "idealny”,  aż do wczoraj, przyłapałam go na oglądaniu porno. Czuję, że mu nie wystarczam.

Maria Rotkiel: Większość mężczyzn, którzy są w związkach - także seksualnie satysfakcjonujących związkach - ogląda od czasu do czasu pornografię. To jest rodzaj fantazjowania i dopóki za oglądaniem pornografii nie idą czyny - poszukiwanie nowej partnerki seksualnej - na ogół nie zagraża to związkom. Czy fakt oglądania pornografii powoduje, że ten mężczyzna nie zasługuje już na szacunek?

~Betina_06: W toksycznym związku trwałam 11 lat i chociaż mieszkamy osobno, to nadal ta osoba ma na mnie wpływ. Jego rodzina wywiera na mnie presję i na mojego syna. Co robić?

Maria Rotkiel: Najlepiej, jeśli zmieniłaby pani miejsce zamieszkania - jeśli to niemożliwe, proszę o kontakt z psychologiem, który popracuje z panią nad zwiększeniem swojej i syna odporności psychicznej na presję i naciski.

~smu_tna: Czy można jakoś uciec od toksycznego partnera, chorobliwie zazdrosnego? "Uciec" w sensie psychicznym, bo po czterech latach związku następuje chyba jakiś rodzaj uzależnienia...

Maria Rotkiel: Przede wszystkim nie poddawać się "szaleństwom" zazdrości, nie próbować go uspokajać, dając mu dowody wierności, nie rezygnować ze spotkań ze znajomymi. Jednak jeśli w grę wchodzi nadużywanie alkoholu u partnera - tutaj przyda się pomoc specjalisty - psychiatry lub psychoterapeuty.

~samantaaa: Czy to, że wybieram nieodpowiednich partnerów, może być wynikiem mojego trudnego dzieciństwa. Jak to zmienić?

Maria Rotkiel: Na ogół trudne doświadczenia z dzieciństwa powodują, że mamy niewłaściwe wzorce w poszukiwaniu związków. Z reguły paradoksalnie odtwarzamy te właśnie doświadczenia, od których próbujemy uciec. Niestety tutaj ponownie muszę powtórzyć - na własną rękę bez profesjonalnej pomocy bardzo trudno jest zmienić te wczesne schematy.

~smu_tna: Jestem zmęczona i przerażona. Mam 28 lat, a nie potrafię stworzyć satysfakcjonującego związku. Cztery lata byłam w toksycznym, na żaden inny nie mogę się zdecydować. Wciąż wracam do byłego, nie wiem już sama, co zrobić z moim życiem…

Maria Rotkiel: Po pierwsze - zacząć wierzyć, że ma pani prawo i szansę walczyć o dobry związek. To wymaga czasu i cierpliwości, ale daje tak dużo radości, kiedy w końcu się znajdzie taki związek. Nie warto trzymać się tego, co nie działa.

~Mniunia: Czy uważa pani, że będąc po "toksycznym" związku można z dana osobą  spróbować być raz jeszcze? Myśli pani że warto dać drugą szansę?

Maria Rotkiel: Tak, jeśli obie osoby dały sobie czas i przestrzeń na zmiany - jeśli oboje partnerów się zmieniło, dojrzało - to może to działać. Jednak na ogół ludzie wracają do starych zachowań i stylu myślenia i popełniają te same pomyłki co poprzednio.

ZOBACZ TAKŻE: