Serwis dla ludzi marzących o poważnym związku

Czy można kochać dwie osoby?

Czy to jest możliwe, że darzymy uczuciami więcej niż jedną osobę - i czy można kochać dwie osoby jednocześnie? Jak sprawdzić, kto jest ważniejszy? Na te i inne pytania internautów odpowiedziała psycholog Maria Rotkiel, opiekunka merytoryczna serwisu SympatiaPlus.pl.

~szyszunia1979: W maju przyszłego roku biorę ślub. Myślałam, że to ten jedyny. Aż do niedawna – kiedy to spotkałam swojego byłego. Byłam z nim bardzo szczęśliwa, ale zdecydował się na wyjazd za granicę. Teraz wrócił po czterech latach i spotykamy się od czasu do czasu. On nie mówi tego wprost, ale wiem, że wszystko między nami wraca. Chyba wychodzę za mąż za niewłaściwego człowieka, ale jak rozpoznać, którego z nich bardziej kocham?

Maria Rotkiel: Zastanawiam się, co znaczy "niewłaściwy człowiek"? O tym, czy związek będzie udany, decyduje Pani zachowanie i partnera – nie tylko konkretny wybór. Przypuszczam, że z obydwoma mężczyznami mogłaby Pani być szczęśliwa. Warto się tutaj zastanowić, co przyciąga Panią do poprzedniego partnera? Wspomnienia?

On jest po tych czterech latach trochę innym mężczyzną, tak jak Pani jest trochę inną osobą – oboje się zmieniliście. To, że cztery lata temu było fajnie, nie znaczy, że teraz będzie tak samo. Takie uczucie bliskości wobec osoby z przeszłości jest zrozumiałe, ponieważ związane z pamięcią dobrych chwil, jednak to nie jest teraźniejszość. Pytanie, jaki jest Pani obecny partner i związek, skoro są plany ślubu? Czy warto to zostawiać? Jakie jest ryzyko wyboru? I takie ryzyko tylko Pani może odpowiedzialnie podjąć.

~ochTa: Jestem mężatką od kilku lat, jednak od roku mam romans z kolegą z pracy. Jest mi z tym źle, choć na początku było miło i przyjemnie. Czy – chcąc zakończyć romans – powinnam powiedzieć o nim mężowi, czy lepiej nie mówić i pozwolić sobie zapomnieć? Mam wrażenie, że mąż mógłby nie znieść takiego zwierzenia.

Maria Rotkiel: Pytanie, co dobrego takie zwierzenie mogłoby przynieść? Rozumiem, że będzie się Pani czuła lepiej – że była Pani szczera. Jednak pytanie, czy to nie zniszczy małżeństwa? Jeśli chce Pani zakończyć romans i układać małżeństwo, to myślę, że przynajmniej przez jakiś czas może Pani zachować taką informację dla siebie. Jeśli kiedyś uzna Pani, że może się Pani tym podzielić, to proszę. Jednak myślę, że mówienie o niektórych błędach nie ma sensu. Raczej jest z tego nauka, czego nie powtarzać w przyszłości. I jeśli Pani z tej wiedzy skorzysta, to najważniejsze.

Co zrobić, by związek przetrwał długie lata?

~monika: Parę dni temu się rozwiodłam. Byłam święcie przekonana o swojej decyzji, gdyż nie byłam szczęśliwa w małżeństwie z powodu braku dzieci, stabilizacji i malkontenctwa mojego męża. Przed rozwodem zaczęłam spotykać się z kimś innym, wydawało mi się, że jest dobrze. Z chwilą zapadnięcia wyroku w sądzie poczułam, że nie jestem pewna, czy jestem w stanie kochać kogoś tak samo jak kiedyś swojego męża.

Maria Rotkiel: Myślę, że jest zbyt wcześnie, żeby się nad tym zastanawiać, jednak rzeczywiście - im jest się bardziej doświadczonym życiowo, trudno jest kochać ślepo, czy idealizować partnera – tak jak to robią bardzo młode osoby. Ale to nie znaczy, że dojrzała miłość jest słabsza czy mniej wartościowa. Za każdym razem kocha się troszeczkę inaczej i tak powinno być.

~ala_bez_kota: Mój mąż jest super facetem, ale ma jedną wadę – nie pogadam z nim o książkach, filmie, modzie. Jest ścisłym umysłem. Mam takiego kolegę, który bardzo lubi takie klimaty i ten kolega ostatnio zaprosił mnie do muzeum. Chętnie bym poszła – ja zobaczę wystawę, mężowi nie będę zawracała głowy. Czy to będzie w porządku?

Maria Rotkiel: Takie pytanie sugeruje, że jakaś część Pani widzi tutaj furtkę do...? Proszę zapytać męża, czy dla niego jest to w porządku, żeby szła Pani z kolegą – jeśli powie, że nie ma sprawy, super.

~tygrysek: Jestem mężatką od 28 lat, spotkałam po 30 latach niewidzenia się swoją pierwszą miłość. Nawiązał się romans. Ja wiedziałam, że kocham męża, ale i tego drugiego również. Mówiłam o tym głośno, on twierdził, że to niemożliwe. Sam po roku powiedział, że kocha i żonę, i mnie. To było coraz gorętsze uczucie, coraz bardziej zabiegał o mnie, aż doszłam do wniosku, że chcę z nim być – i wtedy wyszło na jaw, przestał kochać w sekundzie. A ja... kocham nadam. I wiem jedno: nie można kochać dwóch jednocześnie.

~anoouk: Czy można kochać dwie osoby? Jest to naprawdę możliwe?

Maria Rotkiel: Rzadko się zdarza, że kochamy romantycznie dwie osoby równocześnie, ale przywiązanie czy ogólnie miłość wobec kilku osób jest naturalna, np. miłość wobec obojga rodziców jednocześnie – więc jest to możliwe. Oczywiście na ogół, zakochując się w kimś, zaczynamy skupiać się na tej jednej osobie i nie ma już miejsca na nikogo innego.

Dlatego rzadko zakochujemy się w dwóch osobach, ale zakochanie się w nowej osobie, kiedy jest się do kogoś przywiązanym, zdarza się, choć na ogół jest to krótkotrwała fascynacja, za którą nie musi iść chęć bycia z daną osobą. Jeśli brnie się w nową relację, wybór jest na ogół konieczny i trudny. Więc tak, jest to możliwe, choć są to z reguły uczucia o innej jakości – jedna jest spokojną miłością, a druga namiętna i burzliwa.

~dokad_zmierzaja_mysli: Myślę, że obecne czasy, zwłaszcza w chwili pędu, jakie daje nam życie, dość mocno osłabiają poczucie więzi. To w znaczny sposób pozwala ludziom "rozglądać się", szukając. Moje pytanie brzmi: co powinienem zrobić, jeśli budzę sie przy kobiecie, którą kocham, czuję ją emocjami, cechami osobowości, a mimo to moje myśli często uciekają w wyobrażenia kogoś zupełnie innego? Miłość przenika, zostają piękne wspomnienia, pamięć buduje w sobie zapamiętanie dla chwil, a te są niesamowitym fundamentem pod przywiązanie, codzienność.

Maria Rotkiel: Jest to zupełnie normalne, że, kochając kogoś, zdarza nam się fantazjować o kimś innym. Nie mamy totalnej kontroli nad własnym umysłem, ale nie jest to sygnał, że nie jesteśmy wystarczająco przywiązani. To romantyczny mit, że, kochając całe życie, myśli się o jednej osobie. W rzeczywistości ludzie fantazjują o innych i dopóki to są tylko fantazje – to wszystko jest w porządku.

sza_: Czy faktycznie istnieje coś takiego jak zjawisko kulturowe: poliamoryści?

Maria Rotkiel: Oczywiście, w niektórych kulturach jest społeczne i religijne przyzwolenie do kochania kilku osób jednocześnie – Islam i społeczeństwa muzułmańskie są tu klasycznym przykładem. Jednak w ramach kultur jest to bardziej rodzące się przywiązanie do wybranej osoby, a nie powodowanie się namiętnościami – czyli wybór kolejnych małżonek i przywiązanie się do nich, a nie zakochiwanie w dziewczynie i małżeństwo. Podstawy emocjonalne są inne niż w kulturach "monogamicznych".

~nnerinne: Jestem mężatką. Kocham męża, ale kocham też przyjaciela. Co robić, jak się zachowywać? Wiem, że oni obydwoje mnie kochają. Mąż nic nie wie.

Maria Rotkiel: Jeżeli umie Pani zatrzymać miłość wobec przyjaciela na poziomie miłości platonicznej, to nie ma problemu. Jeśli będzie Pani w relacji seksualnej z oboma Panami, to będzie Pani w dużym pomieszaniu. Pytanie, czy chce Pani dokonać wyboru, czy utrzymać obie te relacje na jakimś poziomie? Powinna się Pani nad tym zastanowić, a także nad tym, jak ta sytuacja będzie wyglądać za kilka lat, czy nie utrudni Pani przyjacielowi ułożenia sobie życia? Warto wziąć to wszystko pod uwagę – uczucia męża, uczucia przyjaciela i swoje potrzeby.

~fragola: Spędziłam z partnerem prawie 5 lat burzliwego związku, trzykrotnie się rozstawaliśmy na dłuższe okresy, jednak wciąż wracaliśmy do siebie. Powodem - zarówno kłótni jak i rozstań - były zawsze te same powody. Osiem miesięcy temu poznałam wspaniałego mężczyznę, który potrafi dbać i troszczyć się jak nikt inny. Uważam, że do obydwu czuję wiele i nie potrafię podjąć decyzji.

Maria Rotkiel: Pytanie, z którym mężczyzną stworzy Pani stabilny związek i jakie są koszty (w Pani życiu) burzliwego związku? Chodzi o koszty emocjonalne, wpływ na pracę i relacje z innymi ludźmi. Burzliwe związki bardzo pochłaniają i często nie można się rozwijać, bo związek tak bardzo pochłania naszą uwagę. Takie związki na dłuższą metę są toksyczne.

~kruszynka: A w ogóle to co jest złego w kochaniu dwóch osób jednocześnie? Kobiety mają przyjaciółki, różne: jedną na zakupy, jedną do zwierzeń, jedną do zabawy, a mąż czy partner ma być jeden do wszystkiego?

Maria Rotkiel: W kochaniu nie ma nic złego – dopóki nie pojawia się konieczność wyboru albo działania pod wpływem kochania obu osób nie wychodzą na jaw. Wtedy to już nie jest dobre.

Polub nas! 

Polub nas na Facebooku!


~Magda: Mam 22 lata. Mam chłopaka, którego niewątpliwie kocham. Jednak jest ten drugi – chłopak z dzieciństwa. Bardzo rzadko mamy ze sobą kontakt (niby przyjacielski i do niczego między nami nie doszło, ale pojawiają się pewne podteksty i delikatne wyznania). Czy to możliwe, że uczucie z dzieciństwa przetrwało lata? Czy to tylko złudzenie?

Maria Rotkiel: Więź z dzieciństwa może przetrwać, ale tylko konkretne działania (spotkania, uwodzenie) będą nasilać uczucia. Zatem tu pytanie: czy chce Pani zaangażować się? Czy lepiej wycofać z takiego kontaktu, póki nie jest to jeszcze za trudne?

~Gracjan: Czy można po 21 latach małżeństwa pokochać kobietę i czuć się jak zakochany małolat? Obie kobiety są dla mnie ważne i nie potrafię z żadnej z nich zrezygnować! Męczy mnie taka sytuacja, bo nie lubię kłamać i oszukiwać, ale nie chcę żadnej z nich zranić. Czy to czasem nie jest kryzys wieku średniego?

Maria Rotkiel: Można nawet po 40 latach małżeństwa się zakochać i można obie kobiety kochać – i nie chodzi tu o kryzys wieku średniego, raczej kondycję małżeństwa. Obawiam się, że nie da się takiej sytuacji kontynuować bez zranienia kogoś prędzej czy później. Nawet, jeśli to Pan będzie osobą cierpiącą, rezygnując z któregoś z tych związków.

~basia: Kocham narzeczonego i ostatnio poznałam kolegę, z którym staliśmy się bardzo bliscy – nie w sensie seksualnym. Narzeczony mnie kocha, przyjaciel też – powiedział mi. Przyjaciel jest żonatym mężczyzną i ma dwójkę dzieci. Nie chcę się rozstawać z narzeczonym. Czy z przyjacielem mam zerwać wszelkie kontakty? Zależy mi na tej znajomości z nim, potrzebuję go – czy to w porządku?

Maria Rotkiel: W porządku wobec kogo? Myślę, że w porządku jest zrozumienie swoich potrzeb, ale co z ludźmi zaangażowanymi w tą historię? Czy Pani narzeczony nie zaspokaja Pani potrzeb emocjonalnych? Może warto popracować nad swoim związkiem? I zastanowić się, jaki będzie koszt dla przyjaciela i jego rodziny? Czy on jest gotowy na zmiany w życiu, czy chciałby utrzymywać sytuację. On ma rodzinę, Pani także – i raz na jakiś czas się Państwo spotykają? Czy na taką opcję jest Pani gotowa i na jak długo będzie to Pani wystarczało? I co potem?

~someonev75anu: Czy lepiej iść za głosem serca i dać się ponieść uczuciom, czy wybrać rozsądny związek i spokojną przyszłość?

Maria Rotkiel: Oto jest pytanie. Myślę, że nie da się stworzyć ogólnej recepty. Jest to bardzo indywidualne, w zależności kim się jest, czego się chce, kogo dotyczy wybór i czego się będzie żałować. Jednak wybór całkowicie logiczny – czyli wybór osoby, która jest odpowiednia, ale nie ma w tym wyborze żadnej chemii – rzadko kiedy się sprawdza jako wybór na całe życie. Prędzej czy później pojawi się ktoś, kto tak zakręci w głowie, że logika i wcześniejsze wybory nie będą miały znaczenia. Czyli dobrze, jeśli jest pół serca i pół rozumu w wyborze.

~victoria: Kocham dwóch mężczyzn jednocześnie, nie potrafię dokonać wyboru. Żyję w ogromnym zamieszaniu, lecz każda próba zakończenia jednego z uczuć kończy sie fiaskiem. Prowadzę poniekąd podwójne życie, taka sytuacja trwa już 4 lata. Sytuacja jest o tyle trudna, że ja mam rodzinę i on też. To drugie uczucie pojawiło się niespodziewanie. Zorientowaliśmy się, że nie tylko się lubimy.

Czy to normalne, że mężczyzna mówi i okazuje uczucie, lecz nie potrafi zmienić niczego w swoim życiu, utrzymuje sytuację? Spotykamy się, kiedy możemy, dzwoni do mnie, kiedy tylko się da, ale mówi, że nie może ze mną być z uwagi na dzieci. Mówi również, że może kiedyś. Czy to nie zwykłe wygodnictwo?

Maria Rotkiel: Chyba już słyszałam taką historię, setki razy, i może na te setki tylko kilka zakończyło się dobrze. Czyli spokojnie – na ogół takie relacje trwają latami. Najdłuższy staż, z którym się spotkałam, to było 22 lata w takim związku. I mężczyzna nadal nie był gotowy do zmiany. Jeśli nie podjął decyzji do tej pory, to możliwe, że nigdy tego nie zrobi. Pytanie: jak długo chce Pani czekać. I od tego zależy, co Pani zrobi, ale warto mieć to na uwadze, że on może nigdy nie zmieni tej sytuacji.

Zobacz pełny zapis czata z ekspertką

Zobacz inne porady ekspertki:

Gorąco w sypialni czy wspólne wartości? - który związek przetrwa?
Jak poradzić sobie po odejściu partnera? - rozmowa z psychologiem

Związek po zdradzie - co dalej?

ZOBACZ TAKŻE: