Serwis dla ludzi marzących o poważnym związku

Katarzyna i Arkadiusz

Autor: Katarzyna

Mam na imię Katarzyna. Konto w Sympatii Plus założyłam na przełomie marca i kwietnia 2013 roku. Już 5.04 napisał do mnie Arkadiusz i zaproponował spotkanie. Zgodziłam się od razu…

A jak to się zaczęło?

Mąż o portalu dowiedział się z internetu, ja - wchodząc na Onet. Chciałam zarejestrować się na jakimś portalu randkowym. Sympatia.pl już znałam, ale chciałam sprawdzić, co to jest ta nowość Sympatia Plus.

Zarejestrowałam się, po kilku dniach wykupiłam konto premium, bo dostałam wiadomość od zainteresowanego mną mężczyzny. Do spotkania z tamtym panem jednak nie doszło. Potem napisał do mnie Arek, od razu zaproponował spotkanie i się zgodziłam.

Na pierwszą randkę wybraliśmy się do kina 10.04.2013, spędziliśmy razem sporo czasu. Po kinie była kolacja, a potem spacer, w sumie spędziliśmy razem sześć godzin.

Następne spotkanie odbyło się dwa dni później. Arek zaprosił mnie do siebie. Przygotował pyszną kolację. I tak zostaliśmy parą :) Niecałe dwa miesiące później zamieszkaliśmy razem…

 

Test doboru partnerskiego? Czy to był dobry pomysł?

Oboje spotkaliśmy się wcześniej z testem doboru partnerskiego, chociaż żadne z nas jakoś za specjalnie nie było do niego przekonane. Teraz, z perspektywy czasu, widzimy, że faktycznie w wielu kwestiach jesteśmy do siebie podobni, ale jest też sporo spraw kluczowych, na które mamy zupełnie inny pogląd czy też potrzeby, jak np. sprawy łóżkowe – według testu byliśmy "idealnie dobrani"... cóż...rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Jednak od samego początku mieliśmy wiele wspólnych tematów. Nigdy się nie nudziliśmy i nadal nie nudzimy w swoim towarzystwie, więc chyba jednak coś w tym teście doboru partnerskiego jest :)

Sympatia Plus nie tylko od święta

Ja już wcześniej miałam okazję korzystać z podobnego portalu, jednak nie poznałam tam nikogo wartego uwagi. Mąż natomiast nie korzystał z żadnego tego typu portalu. To rodzice męża namawiali go, by zarejestrował się na jakimś portalu randkowym i poznał kogoś przez internet. Wiedzieli od samego początku, w jaki sposób się poznaliśmy. I od początku byli mi bardzo przychylni.

Natomiast moja rodzina... Cóż, dowiedzieli się po czasie, że Arka poznałam na portalu randkowym. Zawsze byli sceptycznie nastawieni do znajomości internetowych, więc przedstawiłam go na początku jako kolegę z pracy, a konkretniej - powiedziałam, że był klientem stacji paliw, na której pracowałam.

Po czasie, gdy go już poznali i zaakceptowali, bardzo polubili - dowiedzieli się prawdy. Wtedy ta prawda była już dla nich bez znaczenia, bo relacje się nie zmieniły. Jednak takie małe kłamstwo na początku było bezpieczniejsze, by nie było żadnych uprzedzeń, a moja rodzina mogła poznać partnera i polubić takiego, jakim jest naprawdę.


Happy end

We wrześniu 2013 r. Arek zabrał mnie na bardzo romantyczną wycieczkę do Krakowa, gdzie oświadczył mi się na "Skałce". Oświadczyny zostały przyjęte.

Nasz ślub odbył się 10 stycznia 2014 roku. Jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, z niecierpliwością czekamy na narodziny naszej córeczki.

Część  naszych znajomych jest zaskoczona, że można "spotkać" kogoś na  portalu i być tak dobraną parą. Spotykamy się ze zdziwieniem, ale nie niechęcią. Czasem, gdy nas ktoś pyta, jak znaleźć odpowiednią osobę na "dobre i na złe" - odpowiadamy, że szukać należy w sieci, bo jest tam wielu bardzo wartościowych ludzi, którzy czasem w "realu" są  po prosu zbyt nieśmiali.

Warto wierzyć w miłość i szukać jej wszędzie, nawet w internecie, choć czasem wymaga to od nas trochę cierpliwości…

Pozdrawiamy

Katarzyna i Arkadiusz

Katarzyna i Arkadiusz

ZOBACZ TAKŻE: