Serwis dla ludzi marzących o poważnym związku

Agnieszka i Marcin

Zarówno ja, jak i mój mąż, trafiliśmy na stronę Sympatii Plus przez wyszukiwarkę. Chcieliśmy po prostu znaleźć jakiś portal, na którym można się zarejestrować, poznać nowych ludzi i porozmawiać.  Nie spodziewaliśmy się, że czeka tam na nas coś więcej. Teraz nie tylko jesteśmy już trzy miesiące po ślubie, ale także czekamy na potomka! A wszystko dzięki Sympatii Plus.

Ten serwis był dla mnie pierwszym, z jakiego korzystałam. Nigdy wcześniej nie spotkałam się także z testem doboru partnerskiego. Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej w przypadku Marcina, który od jakiegoś czasu był zarejestrowany na innym portalu. Nie był jednak zadowolony zarówno z testu, jaki tam proponowano, jak i z efektów. Test zawierał ponad 50 wyczerpujących pytań, a po jego wypełnieniu, okazało się, że za umieszczenie wyników na profilu, trzeba było najpierw słono zapłacić!  Test na Sympatii Plus jest natomiast wystarczający i faktycznie od razu odrzuca osoby, z którymi wolałabym się nie poznawać.

Kiedy tylko się zarejestrowałam i wypełniłam test, od razu otrzymałam mnóstwo wiadomości. Zaczęłam się umawiać na randki, ale po kilku spotkaniach postanowiłam usunąć profil. Zachowałam jednak kilka namiarów.

Moja znajomość z Marcinem rozpoczęła się w momencie, kiedy zobaczył mnie na Sympatii Plus w zakładce z osobami, które dopiero założyły swój profil. Od razu postanowił do mnie napisać! Mój mąż był ostatnią osobą, z którą się spotkałam. Długo wymienialiśmy wiadomości, aż po jakiś miesiącu umówiliśmy się pod Teatrem Śląskim w Katowicach, ponieważ stamtąd pochodzę. On przyjechał do mnie z Częstochowy.

Było bardzo ciepło, kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz. Postanowiłam więc pokazać mu ładne miejsce - Dolinę Trzech Stawów. Nie obyło się jednak bez dodatkowych atrakcji – po drodze musieliśmy zabłądzić. Kiedy nasza randka dobiegła końca, pomyślałam, że fajny z niego facet. Byłam jednak przekonana, że na pewno mu się nie spodobałam. Jak się później okazało, on myślał dokładnie tak samo o sobie!

Nie umówiliśmy się od razu na kolejną randkę, ale utrzymywaliśmy kontakt. Przez jakiś czas pisaliśmy do siebie sporadycznie, aż wreszcie któregoś dnia Marcin zdobył się na odwagę i przyznał, że mu się spodobałam! Trudno mi było w to uwierzyć. Przecież podczas naszego poprzedniego spotkania unikał kontaktu wzrokowego. Byłam wtedy przekonana, że mnie po prostu nie słucha. Było jednak zupełnie inaczej, a Marcin nie potrafił mi spojrzeć w oczy, ale zupełnie z innego powodu.

Po miesiącu spotkaliśmy się ponownie, a później widywaliśmy się już coraz częściej. Kiedy pierwszy raz jechał do mojego mieszkania, również zabłądził. Teraz, kiedy to wspominamy, zawsze się z tego śmiejemy.

Myślę, że w dobie internetu już nikt nie dziwi się na wieść, że ktoś poznał się z kimś na portalu randkowym. Zresztą, dla nas najważniejsze jest to, że jesteśmy szczęśliwi, a wszystko zawdzięczamy Wam – Sympatii Plus! Tak naprawdę nigdy byśmy się nie spotkali. Przecież dzieliły nas kilometry! 

Serdecznie pozdrawiamy!

Agnieszka i Marcin

Zobacz także: Test doboru partnerskiego - zobacz, jak to działa>>

Sympatia Plus nie tylko od święta 

ZOBACZ TAKŻE: