Serwis dla ludzi marzących o poważnym związku

Mariola i Jacek

To było lato. Siedziałam przed komputerem i beznamiętnie przeglądałam strony internetowe. W pewnym momencie na ekranie komputera pojawiła się reklama portalu Sympatia Plus. Otworzyłam ją z ciekawości, nie wiedząc tak naprawdę, czego oczekuję.

Byłam wtedy sama i samotna. Jedyną uciechą, jaką miałam jeszcze w tym życiu, był mój pięcioletni synek Jaś. Trochę wydało mi się to niezbyt naturalne, że można szukać partnera przez taki portal. Pomyślałam jednak, że cóż mogę stracić. Szybko się więc tam zarejestrowałam.

Przez pewien czas tylko oglądałam dopasowania, jednak głębiej nie zastanawiałam się nad nimi i nic z tym nie robiłam. No bo skoro życie dało mi w kość i pozostawiło we mnie ślad na resztę życia, dlaczego tym razem miałoby być inaczej?

Wszystko się zmieniło tego dnia, kiedy go zobaczyłam. Był normalnym chłopakiem  siedzącym na traktorze i uprzejmie patrzącym w dal, tak jakby kogoś wypatrywał. Spodobał mi się - był taki inny, taki zwyczajny. W jego oczach widziałam zadowolenie i radość, więc postanowiłam go zaczepić i wysłałam mu buźkę.

Nie czekałam długo na odpowiedź. Jeszcze tego samego dnia zaczęliśmy pisać ze sobą. To, co pisaliśmy do siebie w ciągu tygodnia było piękne, jednak w naszych listach nie było pytań - pisaliśmy ze sobą tak, jakbyśmy się znali całe życie.

Zobacz także: Samotne serca - jak sprawić, by się spotkały?

Po trzech dniach pisania postanowiliśmy się poznać osobiście. Nie planowaliśmy tego - to wynikało z naszych listów. Obiecaliśmy sobie, że kiedy się zobaczymy, mocno się przytulimy.

Pamiętam ten sierpniowy dzień. Było upalnie i pamiętam, że nie mogłam się doczekać tego spotkania. Nie stresowałam się, ponieważ z Jackiem to było tak, jakbyśmy się znali całe życie, lecz z jakiegoś dziwnego powodu do tej pory mijaliśmy się ze sobą.

Nasze spotkanie było przeurocze. Nie pamiętam, co Jacek do mnie powiedział na przywitanie, dlatego że przytulałam go tak mocno do moich piersi, że nie miało dla mnie znaczenia to, co on mówi.

Potem poszliśmy na kawę i tam sobie opowiadaliśmy o tym, kim jesteśmy i jaki otacza nas świat. Nasza randka trwała jakieś czternaście godzin. Przytulaliśmy się na niej i patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Wtedy czułam się taka naturalna, taka szczęśliwa, aż nie wierzyłam, że można zakochać się tak po prostu i tak od razu.

Mój ukochany już wtedy głaskał mnie po głowie i mówił: "Nie martw się, będziemy razem na zawsze". Ja jednak martwiłam się o to, jak przetrwamy, jak utrzymamy związek na odległość. Poza tym bardzo bałam się zaangażować. Obawiałam się także, jak zareaguje mój syn - przecież on już tyle przeszedł.

Moje obawy były bezpodstawne, gdyż Jacek za każdym razem udowadnia mi, jak mocno mnie kocha, jak mocno kocha mojego syna i chce być dla niego wzorcem do naśladowania

Niestety, widujemy się tylko w weekendy, ale i tak potrafimy być ze sobą szczęśliwi. Niedługo  się to jednak zmieni. Dlaczego? Jacek w grudniu 2014 roku oświadczył mi się. Oczywiście się zgodziłam. W czerwcu ślub. Mój ukochany przeprowadzi się do mojego miasta i zaczniemy nasze wspólne i szczęśliwe życie.

Mariola i Jacek 2.JPG 


Dziękujemy Wam Kochana redakcjo, że pozwoliliście nam się poznać.

Mariola i Jacek

Zobacz także: Test doboru partnerskiego - zobacz, jak to działa>>

Sympatia Plus nie tylko od święta